Rozmowa została opublikowana na portalu Twoja Gazeta, 25-11-2009 15:31. Jak żyć z chorobą?Szpiczak mnogi. Gdy ktoś nie wie, co kryje się pod tą nazwą, może pomyśleć, że to jakiś magiczny stwór wprost z tajemniczego Hogwartu, w którym mieszka Harry Potter.
Odrobina wnikliwości i czar pryska, ponieważ szpiczak mnogi to nowotwór złośliwy. Jak żyć z tą chorobą? Jak funkcjonować w rodzinie i w pracy? Dla chorych borykających się z tą chorobą oraz dla ich bliskich w kilku miastach na terenie całego kraju (w tym również w Gdańsku) zorganizowano spotkania edukacyjne pt.
„Moje życie ze szpiczakiem mnogim”.
Na czym polega ta choroba? Jak ją oswoić na co dzień? Kto zapada na nią najczęściej – o tym rozmawiamy z
dr med. Arturem Jurczyszynem z Kliniki Hematologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, prezesem Fundacji Centrum Leczenia Szpiczaka.
– Co to za choroba - szpiczak mnogi?– To złożona choroba. Szpiczak mnogi rozwija się głównie w szpiku, przede wszystkim w kościach kręgosłupa, czaszki i żeber. Zmiany nowotworowe mają charakter rozsiany. Wywołuje go patologiczny rozrost komórek plazmatycznych obecnych w szpiku kostnym. Zmienione nowotworowo komórki plazmatyczne to inaczej komórki szpiczakowe. Wypierają one zdrowe komórki, powodując ponadto stopniową destrukcję i niszczenie kości. Z tego powodu chorzy są narażeni na patologiczne złamania kości, niewydolność nerek (ponieważ białko produkowane przez komórki szpiczakowe uszkadza kanaliki nerkowe), anemię i częściej zapadają na trudne do leczenia infekcje. Szpiczak to schorzenie, w którym nowotworowy rozrost plazmocytów uszkadza wiele narządów. Jedna choroba, a jej leczenie skupia pięciu specjalistów. Hematolog powinien współpracować z nefrologiem (jeśli doszło do niewydolności nerek), ortopedą, radioterapeutą, neurochirurgiem i psychoonkologiem. Ostatnio do naszej kliniki trafiła młoda pacjentka, która została przetransportowana tu na noszach i, niestety, znajdowała się w głębokiej depresji, gdy dowiedziała się, na jaką cierpi chorobę. Łącznie z podawaniem chemioterapii, naświetleniami i wykonaniem wertebroplastyki kręgosłupa niezbędna była opieka psychoonkologa oraz wsparcie rodziny.
– Szpiczak mnogi jest chorobą przewlekłą. Czy to znaczy, że nie można jej wyleczyć?– Z tą chorobą można żyć. Około 80-85 proc. pacjentów borykających się ze szpiczakiem żyje normalnie dzięki autoprzeszczepom szpiku i nowoczesnej terapii. Wracają do pracy, żyją w miarę normalnie. Ostatnio dostałem e-maila od jednego z moich pacjentów, który czuje się dobrze, jego choroba jest w remisji
[czyli nie występują objawy chorobowe – przyp. red.], a jemu doskwiera... brak pracy. Pracodawcy boją się zatrudniać ludzi naznaczonych chorobą nowotworową.
– Kto najczęściej zapada na tę chorobę?- Może najpierw powiem, że statystyki są nieubłagane. Liczba zachorowań na choroby nowotworowe systematycznie wzrasta. Wciąż rośnie liczba zachorowań na szpiczaka mnogiego, aktualnie co roku mamy ok. 1500 nowych przypadków. Przy czym należy podkreślić, że dzieci na szpiczaka nie chorują. Wśród osób poniżej 40. roku życia znaleźć można około 5 proc. chorych, natomiast najbardziej zagrożone osoby są te, które ukończyły 60. lub 70. rok życia.
– Co jest przyczyną szpiczaka mnogiego?– Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Być może nadmierne skażenie środowiska albo zakażenia wirusowe mają wpływ na aktywację tego nowotworu.
– W jaki sposób możemy go wykryć?– Robiąc proste badania. Jeśli wynik OB będzie trzycyfrowy, jeśli w moczu znajdować się będzie białko, a na badaniu radiologicznym pojawią się ubytki w kościach – mamy odpowiedź. Robimy również biopsję szpiku, która pozwala ujawnić rozmiary nacieków złożonych z komórek plazmatycznych. Należy wykonać trepanobiopsję, a nie zwykłą aspirację szpiku. Ważne są też badania cytogenetyczne oraz indywidualizacja leczenia...
– Bardzo ważne słowa padły na początku naszej rozmowy. Powiedział Pan, że ze szpiczakiem mnogim można żyć...– Tak. Długość życia i możliwości terapeutyczne się zmieniają. Dzięki nowym lekom życie naszych pacjentów wciąż się wydłuża. Muszą oni być jednak pod stałą kontrolą lekarzy prowadzących, powinni o siebie dbać, pić 2-3 litry płynów (np. wody mineralnej) i starać się unikać przeziębień oraz infekcji. O, i jeszcze starać się pozytywnie myśleć. To również zapewnia sukces w terapii.
– Dziękuję za rozmowę.Rozmawiała Urszula Abucewicz